Felrum Nignes
Terytoria Stada Cienia => Las => Wątek zaczęty przez: Cermor w Czerwiec 15, 2014, 17:45:35
-
Miejsce cechujące się wieczną mgłą. Nikt nie wie skąd się ona bierze, ani dlaczego nigdy nie znika.
(http://sfw.so/uploads/posts/2009-06/1245666565_1-14.jpg)
-
Weszła między drzewa i zanurzyła się w gęstej mgle. Właściwie nie widziała nic, wszędzie było tak "mlecznie", po prostu szła przed siebie, od czasu do czasu rozglądając się wokół. Dziwne, ale to miejsce od razu przypadło jej do gustu.
-
Ziewnęła. Nie spała już od kilku dni. Pokręciła się jeszcze trochę po okolicy, po czym położyła się na ziemi i zasnęła.
-
Następnego dnia, rano.
Obudziła się i rozejrzała. Mgła nie była już tak gęsta jak poprzedniego dnia, więc przynajmniej można było coś zobaczyć, ale oprócz drzew tygrysica nie dostrzegła niczego ciekawego. Wstała, przeciągnęła się i opuściła las.
-
Gepardzica weszła na tereny Mglistej Knieji. Wszystko wyglądało jak w czarno-białym filmie. Tylko Lucyfer i Lilith wyróżniały się kolorami. Lucyfer usiadła sobie na białym skrawku ziemi. Liliś zeszła z głowy Lucy i wskoczyła na drzewo. Schowała się w liściach aby nikt jej nie zauważył. Z gałęzi wszystko obserwowała co się dzieje na dole.
-
Znudzona miejscem przebytu wstała i zawołała - Lilith! Idziemy - powiedziała stanowczo. Pająk posłusznie wskoczył na gepardzicę. Pająk schował się w grzywce kotowatej. Ona wraz z pająkiem wyszła.
-
Lucyfer weszła. Każdy krok stawiała spokojnie i szła jak by nigdy nic. Szukała przydatnych roślin. Znalazła kilka opadłych nieprzydatnych liści, lecz nimi nie pogardziła i wzięła je ze sobą. Wiedziała, że z tego co ma już w lecznicy, mogła by zrobić kilka miksturek, lecz do czego to przelać? Zastanawiała się. Nadal zbierała rośliny, aż natrafiła na wilczą jagodę. Nie powstrzymała się i wyrwała małą roślinę z korzeniami aby przypadkowo nie zjeść trującego owocu. Szła sobie powoli rozglądając się i szukając przydatnych roślinek i myśląc skąd mogłaby wziąć pojemniki na mikstury i wywary. Początkowo myślała, czy nie zacząć wyrzeźbić ich w spróchniałych drzewach, które są w Ambulatorium.
-
Lucy nie znalazła już nic ciekawego. Postanowiła ruszyć w drogę powrotną. Wyszła.
-
Wszedł. Cień nakazał mu podpalić kilka drzew, tak też się stało, rośliny szybko stanęły w ogniu. Patrzył chwile i obserwował jak płomienie szalały, a w tym czasie jego oczy stałe się całe czarne, po chwili wyszedł.